Występ Dream Theater na Metal Hammer Festival 2015 – Prog Edition w Katowicach był kolejnym polskim koncertem tej amerykańskiej supergrupy, na którym miałem przyjemność być i dobrze się bawić. Tym razem jednak przeżyłem go inaczej – po raz pierwszy w fosie, z aparatem. To zupełnie inne doznanie od wszystkich poprzednich, kiedy stałem sobie w odległości kilkunastu metrów od sceny i po prostu patrzyłem na muzyków oraz chłonąłem dźwięki. Zdobycie tej akredytacji kosztowało sporo fatygi mojego kolegę Piotrka z serwisu MetalSide.pl, dla którego robię zdjęcia, ponieważ management Amerykanów postawił polskiemu organizatorowi bardzo surowe warunki dotyczące ilości fotografów pod sceną podczas koncertu. Tym większa chwała dla Piotra, że udało mu się skutecznie zadziałać i mamy zdjęcia najważniejszych zespołów, które wystąpiły tego dnia.

Dream Theater mieli najlepsze warunki oświetleniowe. W końcu to oni byli gwiazdą wieczoru. Jeśli miałbym jednak troszkę ponarzekać, to na scenie było trochę za dużo niebieskiego światła i z tej przyczyny ten kolor jest dominuje na zdjęciach. Czas pracy w fosie – pierwsze 15 minut muzyków na scenie. Wystarczający, żeby strzelić trochę fotek. Ponieważ było to moje pierwsze focenie tego zespołu, to skupiłem się głównie na muzykach, strzelając portrety. Mając jedną lustrzankę i jednak tylko 15 minut czasu, nie chciałem tracić go na zmiany obiektywów. Dlatego używałem wyłącznie zakresu 70-200mm.  Fosa była dość obszerna i szeroka, więc czasem udało się zrobić troszkę „szersze” zdjęcia, jednak jak widać w galerii dominują zbliżenia. W ferworze walki zapomniałem poświęcić tych 2, może 3 minut na cyknięcie kilku fotek publiczności. Emocje były bardzo duże a bliskość Petrucciego i spółki tak kusząca, że chciało się pstrykać i pstrykać. Szkoda, że po 15 minutach w fosie ochrona wyganiała ludków z aparatami prosto do depozytu, gdzie trzeba było zdać sprzęt na pozostały czas koncertu, co wykluczało możliwość zrobienia z trybun paru ujęć całej sceny i zgromadzonych pod nią bawiących się fanów.

Koncert świetny. Forma instrumentalistów jak zawsze wyśmienita. Szkoda, że grali tak krótko. To był jednak festiwal, a festiwale rządzą się swoimi prawami. Po koncercie słyszałem trochę negatywnych opinii na temat wokalisty, ale pomimo pewnych mankamentów głosowych Jamesa LaBrie jest mi ciężko wyobrazić sobie ten zespół bez niego. Podobno nie ma ludzi niezastąpionych. Przekonał się o tym Mike Portnoy, który już od jakiegoś czasu nie bębni w Dream Theater. Myślę jednak, że James LaBrie jeszcze trochę w zespole pośpiewa. 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *