Zacznę od tego, że zespół Oberschlesien jest zjawiskiem muzycznym w skali kraju właściwie unikatowym. W czasach, kiedy umysły Europejczyków są zatruwane kosmopolityzmem, kiedy ludzie gubią swoją tożsamość i zapominają o dziedzictwie kulturowym, obojętnieją na sprawy narodowe i patriotyczne, chłopcy ze Śląska grający muzykę nasyconą szczerą miłością do swojej Hajmat jawią mi się jako prawdziwy skarb tej ziemi.
Koncert w Oleśnie był dla mnie wyjątkową przygodą fotograficzną. Pani manager po krótkiej i konkretnej rozmowie pozwoliła mi i Dominikowi na fotografowanie całego koncertu, a także wyraziła zgodę na nasz dostęp do sceny od strony zaplecza. Mogliśmy poznać muzyków, porozmawiać z nimi w garderobie i cyknąć tam kilka fotek od tzw. kuchni. Chłopaki z Oberschlesien okazali się być szczerymi i sympatycznymi ludźmi o bardzo ujmującej powierzchowności. To była naprawdę wielka przyjemność pogawędzić z nimi o muzyce i nie tylko.
Kiedy pośród całkowitych ciemności pojawili się na scenie przy świetle górniczej lampy, zrobiło to na mnie ogromne wrażenie. Idealne wprowadzenie widowni w klimat Śląska, w świat ludzi pracujących pod ziemią.
Zespół Oberschlesien na scenie to istny eksplodujący wulkan. Poruszający do głębi bebechów wokal charyzmatycznego Michała Stawińskiego, bezkompromisowy dźwięk gitar Adama Jurczyńskiego i Jacka Kroka, oraz basu Wojtka Jasielskiego, przy wtórze klawiszy Tomka Jagiełowicza i wszechwładnej perkusji ogromnego Marcela Różanki tworzą mieszankę dźwiękową zdolną podmuchem z głośników zerwać z chopa galoty. 🙂 Żywiołowe zachowanie muzyków na scenie i szczere teksty z życia wzięte sprawiają, że słuchacz ma wrażenie uczestnictwa w wyjątkowym koncercie. Autentyczna, żywa muzyka. Bezcenna w czasach zalewu chłamem z mediów, wszelakim głupawym pitulitu o dupie Maryni, motylkach debilkach i innych zniewieściałych dyrdymałach….
Trochę szkoda, że światła i pirotechnika zostały użyte w nieco mniejszym zakresie, ale technicy musieli dostosować swoją pracę do specyfiki sali koncertowej i wymogów bezpieczeństwa. Nie uczyniło to jednak widowiska uboższym i można było bawić się fantastycznie.
Trzeba będzie to jeszcze powtórzyć kilka razy…:)


















































Niezły klimat 🙂 Muszę się koniecznie kiedyś wybrać na ich koncert!
Polecam. Muza prosto z serca, a nie jakieś tam wydumane pitulitu. 🙂