Gdyby miało chodzić tylko o zdjęcia, to dzisiejszy wpis nie powinien pojawić się na tej stronie, bo nie powinienem chwalić się tak amatorskimi fotami, które ze względu na wyjątkowo spartańskie warunki oświetleniowe panujące w miejscu zdarzenia nie mogły wyjść lepiej.

Gdybym był świadom w jakiej ciemnicy będę musiał robić zdjęcia, to zabrałbym ze sobą SB-910 i byłoby po kłopocie. Nie zabrałem. Musiałem sobie radzić używając badziewnej lampy wbudowanej w aparat z założonym na nią naprędce skonstruowanym dyfuzorem z papieru w kolorze ecru zamocowanym za pomocą frotki do włosów.

Pomimo wątpliwej jakości zdjęcia jednak pojawiły się tutaj, bo chciałem się najzwyczajniej w świecie pochwalić, że poznałem czterech fantastycznych muzyków tworzących skład koncertowy niewątpliwie godny do prezentowania się ramię w ramię z najlepszymi na największych metalowych scenach świata. Mam nadzieję, że zobaczę ich na Metalmanii 2017. Bardzo bym sobie tego życzył, bo wybieram się na ten festiwal.

Symbolical jest dla mnie obecnie numerem jeden na polskiej deathmetalowej  scenie. Materiał z płyty „Collapse In Agony” został na żywo zaprezentowany w sposób brawurowo perfekcyjny. Formacja z Tomaszowa Mazowieckiego pokazała jak grać świetne koncerty bez tej całej kiczowato – tandetnej otoczki, bez debilnych pseudo misteriów i pajacowania, które uprawiają na scenach niektórzy metalowi celebryci. Cymer i spółka pozwolili przemówić muzyce. Pomimo wątpliwych walorów akustycznych piwnic bełchatowskiego pubu o prawdziwie piekielnej nazwie „Siedem grzechów”, zespół zabrzmiał świetnie. Po koncercie, kiedy zbierałem podpisy na okładce fantastycznego albumu „Collapse In Agony” dowiedziałem się od muzyków, że w lutym pojawi się album nr 2. To wspaniała wiadomość. Będę na niego czekał z niecierpliwością. Jestem też pewien, że jeśli tylko Symbolical pojawią się z koncertami w promieniu 100km od mojego domu, to zawsze będę starał się wybrać na ich kolejny koncert.

Podczas koncertu wystąpiły jeszcze dwa zespoły. DoomSayer i Serpent Seed. Na temat DoomSayer nie mogę powiedzieć nic, ponieważ przyjechałem do „Siedmiu grzechów” już po ich występie. Serpent Seed zaprezentował się bardzo solidnie. Nie będę mógł pochwalić się większą ilością zdjęć tego drugiego zespołu, ponieważ w trakcie ich koncertu mocowałem się z ustawieniami aparatu w tych wyjątkowo trudnych warunkach. Nie udało mi się upolować basisty, który stał w bardzo niekorzystnym, zacienionym miejscu gdzie autofocus zwyczajnie nie chciał go trafić. Może następnym razem.

Chcę podziękować tutaj właścicielom „Siedmiu grzechów” za zorganizowanie świetnej imprezy. Trochę ponarzekałem na oświetlenie, ale oczywiście zdaję sobie sprawę z tego, że prowadzenie niedużych rockowo-metalowych klubów w polskich warunkach to prawdziwy heroizm na granicy opłacalności, dlatego zawsze będę gorąco kibicował działalności takich lokali jak „Siedem grzechów”. Pozdrawiam serdecznie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *